niedziela, 22 lutego 2015

Wąż XXL

Witajcie niedzielnie! 

Zapewne wiele z was weekend spędza na wspólnych spacerach, korzystając z wyjątkowo ładnej pogody. Ja tymczasem po piątkowym powrocie z pracy dostałam w prezencie gorączkę w wysokości 39,9 stopnia. Nie była to komfortowa sytuacja, zwłaszcza, że wydawało mi się, że spada na mnie doniczka z kwiatkiem. Do tego doszły nerwy, bo zdaję sobie sprawę że w temp. ok 40 stopni następuje denaturacja białek enzymatycznych, a jeszcze dodatkowo z moim uszczerbkiem sercowym taka temperatura jest wyjątkowo nie wskazana. Lek zadziałał po drugiej dawce i temperatura zniknęła. Ostatnio dużo pracuję, nie mam praktycznie na nic czasu, maszyna odpoczywa w szafie. Dojazd do pracy pochłania mi 12,5% czasu dobowego. A z moim narzeczonym widuję się okazyjnie, przelotem jakby to ująć, jest to bardzo frustrujące :( 

Wniosek 1: nie ma skutecznego sposobu na wirusa X. 
Wniosek 2: brakuje mi czasu na uszycie nowego króliczka

A tymczasem w celu rozweselenia wąż XXL, którego uszyłam już jakiś czas temu :)



niedziela, 1 lutego 2015

SOWY

Dostałam kiedyś wspaniały prezent, od wspaniałej osoby, prosto z Niemiec. Materiał w kwiatuszki :) Długo myślałam co by tu z niego zrobić. W końcu zdecydowałam się na poduszki - sowy :)

Ostatnimi czasy pojawiło się sporo utrudnień, które ograniczają szycie, a co za tym idzie prowadzenie bloga. Przede wszystkim jest to mój kręgosłup oraz brak odpowiedniego stołu do szycia. Nawet nie miałam pojęcia jak wiele krzywdy mogę sobie narobić szyjąc w miejscu ergonomicznie nieprzystosowanym. No i troszkę sobie narobiłam. A ból kręgosłupa? No cóż, uprzykrza życie.
Dlatego pamiętajcie dziewczyny - dbajcie o swój kręgosłup :)