poniedziałek, 26 października 2015

czasem zbędne są wszelkie słowa


A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien
A po nocy przychodzi dzień,
A po burzy spokój,
Nagle ptaki budzą mnie
Tłukąc się do okien

Znowu szary, pusty dom,
Gdzie schroniłem się
I najmilsza z wszystkich, z wszystkich mi
Na witraża szkle,
Znowu w drogę, w drogę trzeba iść,
W życie się zanurzyć,
Chociaż w ręce jeszcze tkwi
Lekko zwiędła róża...




wtorek, 6 października 2015

Filusio oraz relacja z pozytywnego przeżywania jesieni

Witajcie dziewczyny! Dzisiaj Ania pojawia się dosłownie na chwilkę. Miało być pozytywnie? Skończyło się chorobowo :) Żadne zastosowane środki profilaktyczne nie uchroniły mnie przed standardowym jesiennym wirusem. Wiedziałam, że to powiem prędzej czy później... Lato było wspaniałe, przynajmniej głowa bolała mnie wyłącznie od upału ;p

Jakiś czas temu jadąc metrem, przeglądając zdjęcia "inspiracje" wpadłam na pewnego króliczka. Postanowiłam stworzyć coś podobnego. I oto powstał wesoły Filusio:



Jesień to dla mnie czas utrudnionej fotografii. Światło jest jakie jest, niewolnikiem człowiek też nie jest, żeby czekać na dobry moment, a więc zdjęcia są jakie są. Już tęsknię za sesjami królików ślubnych na powietrzu! 

Ostatnio zaczęłam myśleć intensywnie nad niaf niaf. Dużo, dużo pomysłów mam w głowie :) Tylko czasu nie mam na ich wykonanie. Póki co założyłam blogowy instagram. Spodobał mi się jego zamysł, szybkie i wygodne publikowanie zdjęć, oraz podpatrywanie kreatywnych kobiet. Zapraszam do obserwowania niafniafblog :)


























Nie pamiętam czy kiedyś o tym wspominałam, ale blog na początku był dla mnie formą terapii. Właściwie do założenia zachęciła mnie Mama mojego narzeczonego, mój motywator i dowód na to, że w domu może być wiele rzeczy, które można uszyć samemu, np. woreczki na spinacze do bielizny :) Nie miałam pojęcia, że już jakiś czas potem większość dzieci przyjaciół, znajomych i rodziny będzie miało w swoich zasobach królika handmade lub słonika ze swoim imieniem :) 
Jestem bardzo zadowolona, że niaf niaf istnieje. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez tych krawieckich gadżetów, zabawek, ślubnych króliczych kreacji i innych małych głupotek. Czasem, gdy spotkam na swojej drodze człowieka z którym ciężko idzie rozmowa, zaczynam opowiadać o blogu, szyciu, pokazuje zdjęcia. Serce mięknie :) A jak nie... to zawsze mam w zanadrzu zdjęcie jamnika "FAFIKA" :D Z obserwacji wynika, że kruszy serce, nie tylko właścicieli tego uroczego pieska.

To by było na tyle. Na prawdę wspaniale mieć pasję. A jeszcze wspanialej móc ją z kimś dzielić :)

"Nawet z pozoru najdziwaczniejsza, najskromniejsza pasja jest czymś bardzo, ale to bardzo cennym."




sobota, 26 września 2015

Króliki Ślubne pozytywnie turkusowe

Powoli staje się monotematyczna :) Miałam wspaniały plan pokazać wam coś nowego, mój autorski projekt pluszaka, no i stało się... zepsułam projekt! Do tego stopnia, że nie nadawał się na pokazanie na blogu. Króliki ślubne zawyżyły znacznie poziom i niestety muszę piąć się w górę :D


Jesień. Najgorsza pora roku jak dla mnie. Nigdy nie potrafiłam przeżyć jej pozytywnie. Zawsze jesień generowała kłopoty i zmartwienia. Z czasem to już nawet mnie nie dziwiło, że wszystko idzie nie tak. Potem był pierwszy listopada, potem jedenasty i święta. Święta, za którymi tak "bardzo" przepadam. I tu zaczyna się temat rzeka, więc kulturalnie będzie urwać wątek :) Polecam dla rozluźnienia mało ambitną książkę Johna Grishama "Darujmy sobie te święta". Książka wpadła mi w ręce rok temu, kiedy chora przepychałam się w gigantycznym tłumie, tuż przed Gwiazdką, żeby dokupić ostatnie prezenty. 

Reasumując: Tegoroczną jesień planuje przeżyć wyjątkowo pozytywnie, z uśmiechem na twarzy. I choć jestem zmęczona, wracam do domu późnymi wieczorami, w weekendy czeka na mnie uczelnia (jeszcze tylko semestr!), mam problemy ze snem i z normalnym jedzeniem, a poszyć mogę sobie jedynie w nocy, to wytrzymam i dam radę! Czekają mnie wielkie zmiany i chciałabym mieć w sobie dużo siły by móc się nimi cieszyć.

No i czas na.....
Króliki Ślubne - no i wreszcie jest ten długi welon, który tak mnie zachwycił! Powiem, wam szczerze, że wybierając zdjęcia na bloga, patrzę na nie i szczęście spływa na moje serce. To był kawałek materiału, płaski, jak kartka papieru. A powstał królik, który ma twarz i nawet coś ta twarz wyraża. A jak są dwa to szczęście w ich mordkach można zobaczyć :)
Liczę, że razem z narzeczonym też będziemy mieć takie szczęśliwe mordki, jak się tak wystylizujemy, ha!














środa, 26 sierpnia 2015

Prezent dla pary młodej zamiast kwiatków. Króliczkowa Para Młoda :)

Kochani! A jednak w tym sezonie udało mi się stworzyć jeszcze jedną parę Państwa Królików. Tym razem przełożyłam mój zachwyt nad wspaniałym welonem znajomej na Panią Królik. Co prawda welon w końcowej stylizacji został skrócony, jednakże w planach mam zrobienie takiego baaardzo długiego :)
Podsumowując: Panią Królik ubrałam w suknię typu litera A. Materiał sukni został zmieniony z bawełnianego na delikatny, zwiewny, półprzeźroczysty. Suknię wykończyłam koronką zarówno na górze jak i na dole. Uzupełnieniem stylizacji obojga Państwa Młodych jest róża w kolorze pastelowego fioletu.
Króliczki już mnie opuściły, i  teraz czekają na Wielki Dzień Małgosi i jej przyszłego męża:)








   Jest i piesio :) Który dzielnie asystował w robieniu zdjęć. Z powodu stale mokrego nosa i mokrej piłki, poniżej mokrego nosa, podczas wykonywania pierwszego zdjęcia w plenerze, nastąpiła chwilowa izolacja Koreczka :) Wiadomo, jedno zabrudzenie na białej sukni i szyjemy jeszcze raz :D


czwartek, 9 lipca 2015

Króliki Ślubne wersja exclusive

Sezon weselny trwa, a na moim koncie w tym roku tylko jedna para królikowa. Ale i tak jestem bardzo zadowolona, udało mi się jakoś wygospodarować chwilę i przysiąść do wykonania tych uroczych pluszaków. Pewnie tak by się nie stało, gdybym nie miała zamówienia od mojej szkolnej koleżanki :) 

Co oznacza wersja exclusive? Przede wszystkim Pan Młody dostał marynarkę, a suknia Panny Młodej wzbogaciła się o koronkowy gorset i dwuwarstwową spódnicę, wykończoną koronką. Nie jestem wielką fanką welonów. Jednak ostatnio zobaczyłam zdjęcia mojej znajomej ze ślubu. Miała przepiękny welon, chyba dwu metrowy. I to nie jakąś dziwaczną dziurkowaną sztywną firankę, tylko genialny aksamitny kawałek materiału. O! I właśnie muszę pomyśleć o welonie dla króliczej panny młodej :)

Już niedługo minie 3 lata odkąd prowadzę bloga. To niewiarygodne ile moich zabawek poszło "w świat" i o ilu już zapomniałam. Dlatego tak ważne jest gromadzenie zdjęć. Z wakacji, z uroczystości, imienin, urodzin, pikników, podróży. Od jakiegoś czasu mam plan zorganizować kilka albumów. Na razie nie mogę się do tego zebrać. Ale chyba by wypadało :) Jeszcze niedawno nie przykładałam dużej wagi do zdjęć ślubnych. Jednak ostatnio, razem z koleżanką, wybrałyśmy duże ramy i wywołałyśmy kilka zdjęć z jej ślubu który był 2 lata temu. Jak wiele się od tego czasu zmieniło...   
  A zdjęcia zostały i przywołują naprawdę pozytywne wspomnienia.










wtorek, 16 czerwca 2015

Słoniowe Etui na Tablet

Długo się zastanawiałam, kiedy będzie odpowiedni czas by „wrócić”. Chęci uszycia czegoś, zrobienia zdjęć, napisania posta pojawiały się i znikały. Już dawno zapomniałam, jak wiele radości dał mi ten blog. Właściwie dzięki idei jego założenia oraz współpracy z ArtMadam zyskałam dużo nowych umiejętności, które pomogły mi w rozwoju zawodowym. Czas wstrzymania funkcjonowania niaf niaf, był czasem ciężkim. Czasem niespokojnym, spowodowanym nagłą zmianą codziennego trybu życia, przeznaczeniem wolnych od pracy weekendów na rzecz nauki, chorobą bliskiej osoby, wyjazdem mojego dobrego przyjaciela za granicę, ciągłą frustracją spowodowaną nawracającymi pytaniami „Czy damy radę?”. 
Obecnie oczekujemy z radością i niepokojem momentu takiego, kiedy po pracy razem z przyszłym mężem wrócimy do naszego domu i zjemy wspólnie obiad, bez pośpiechu, mijania się i rozstawania.

A żeby nie było tak smutno to na dzisiaj przygotowałam zdjęcia już dawno uszytego miękkiego pokrowca na tablet oraz pieska. Niewłaściwe jest, że tak fajne pieskowe zdjęcie nie zagościło na blogu w odpowiednim czasie. Ale poprawiam się :) Już nie wspomnę o tym, że mamy już prawie koniec czerwca a ja nie uszyłam w tym sezonie żadnych królików ślubnych!

Dziewczyny! Mam nadzieje, że mnie nie opuściłyście? Zaobserwowałam, że przez moją absencję blogową wykruszyło się kilku obserwatorów :(













niedziela, 22 lutego 2015

Wąż XXL

Witajcie niedzielnie! 

Zapewne wiele z was weekend spędza na wspólnych spacerach, korzystając z wyjątkowo ładnej pogody. Ja tymczasem po piątkowym powrocie z pracy dostałam w prezencie gorączkę w wysokości 39,9 stopnia. Nie była to komfortowa sytuacja, zwłaszcza, że wydawało mi się, że spada na mnie doniczka z kwiatkiem. Do tego doszły nerwy, bo zdaję sobie sprawę że w temp. ok 40 stopni następuje denaturacja białek enzymatycznych, a jeszcze dodatkowo z moim uszczerbkiem sercowym taka temperatura jest wyjątkowo nie wskazana. Lek zadziałał po drugiej dawce i temperatura zniknęła. Ostatnio dużo pracuję, nie mam praktycznie na nic czasu, maszyna odpoczywa w szafie. Dojazd do pracy pochłania mi 12,5% czasu dobowego. A z moim narzeczonym widuję się okazyjnie, przelotem jakby to ująć, jest to bardzo frustrujące :( 

Wniosek 1: nie ma skutecznego sposobu na wirusa X. 
Wniosek 2: brakuje mi czasu na uszycie nowego króliczka

A tymczasem w celu rozweselenia wąż XXL, którego uszyłam już jakiś czas temu :)



niedziela, 1 lutego 2015

SOWY

Dostałam kiedyś wspaniały prezent, od wspaniałej osoby, prosto z Niemiec. Materiał w kwiatuszki :) Długo myślałam co by tu z niego zrobić. W końcu zdecydowałam się na poduszki - sowy :)

Ostatnimi czasy pojawiło się sporo utrudnień, które ograniczają szycie, a co za tym idzie prowadzenie bloga. Przede wszystkim jest to mój kręgosłup oraz brak odpowiedniego stołu do szycia. Nawet nie miałam pojęcia jak wiele krzywdy mogę sobie narobić szyjąc w miejscu ergonomicznie nieprzystosowanym. No i troszkę sobie narobiłam. A ból kręgosłupa? No cóż, uprzykrza życie.
Dlatego pamiętajcie dziewczyny - dbajcie o swój kręgosłup :)








wtorek, 20 stycznia 2015

Magiczne drukarki // Torba w grochy

Dzisiaj opowiem wam króciutko o mojej wspaniałej drukarce. Uwielbiam ją za to, że drukuje fantastyczne zdjęcia, kopiuje, skanuje i co najważniejsze jest ekonomiczna. Tusze do poprzedniej drukarki były tak drogie, że już przy średniej częstotliwości drukowania nie było mnie na nie stać...
Przedstawiam wam: urządzenie wielofunkcyjne brother DCP - J140W oraz poniżej młodszy brat DCP - J105

Podstawowym powodem zakupu nowej drukarki był wysoki koszt tuszy. Szukałam sprzętu ekonomicznego w użytkowaniu. Urządzenia wielofunkcyjne brothera nie należały wówczas do najtańszych. Długo myślałam nad zakupem, ale szybko przeliczyłam, że zakup 4 tuszy do starej drukarki to prawie koszt nowego urządzenia! Zdecydowałam się na drukarkę DCP-J140W i tym sposobem zyskałam urządzenia niesamowite, niezawodne i tanie w eksploatacji :)

Koszt tuszy to ok. 18 - 25zł. (4 czarne i 6 kolorowych), jeżeli chodzi o papier fotograficzny to oczywiście można kupić papier dedykowany do drukarek brother. Ja osobiście zakupuję papier tańszy, bezfirmowy, równie dobry. Do wyboru mam papier błyszczący, satynowy i matowy.

Zalety urządzenia wielofunkcyjnego: drukuje zdjęcia idealnie do krawędzi (możliwość wyboru białej ramki), przyjmuje zamienniki tuszu oraz papieru, cicha, fantastyczny skaner i kopiarka, wydajne tusze.
Wady: Podłączona do sieci potrafi włączyć się o 2 w nocy w celu czyszczenia :) Czasami nie "łapie" jeżeli dane przesyłane są za pomocą WiFi.

Polecam szczególnie do drukowania zdjęć. Mając takie urządzenie możecie na bieżąco drukować zdjęcia, komponować albumy. Bez zastanawiania się jakie zdjęcia wybrać do wywołania i bez wydawania dużych kwot na wywołanie.

Dzisiaj bardzo was zanudziłam, ale jeszcze torba jaką uszyłam dla sympatycznej Ani ;)