piątek, 2 czerwca 2017

Sensorek szeleszczący z gryzakiem

Kochane!

W ostatnim czasie pojawiają się wiadomości czy blog jeszcze działa czy jeszcze coś szyje. Z jedną przemiłą szyciową koleżanką blogerką rozmawiałyśmy o tym, jak wiele się zmienia i jak mało czasu zostaje na blogowanie. Bo blogowanie to kawał ciężkiej pracy i niestety potrzeba na to dużooo czasu. 

Podejrzewam, że po 5 latach blogowania mój blog zaginął w tłumie, a na przód wybiły się nowe sympatyczne blogi młodych dziewczyn pełnych pasji i zapału :) 
Praca jaką włożyłam w to miejsce to nie tylko szycie, ale dużo umiejętności techniczno-graficznych itd. Dlatego cieszę, że w moim życiu pojawiła się maszyna, a potem pomysł założenia NIAF NIAF.
Obecnie myślę o wydaniu fotoksiążki ze zdjęciami rzeczy, które uszyłam. Tak na pamiątkę, aby po kilkunastu latach zajrzeć i pozytywnie powspominać.

Nadal szyje. Głównie na własne potrzeby. Po tylu uszytych króliczkach moja maszyna odmawia posłuszeństwa, dlatego szycie często staje się "szarpaniną". Dodatkowo "sprzęt komputerowy" też już starszy i już nie śmiga tak jak kiedyś. To też bywa męczące :)

Dzisiaj sensorek :) Uszyty dość dawno. Tym razem ma swoje 5 min :)












wtorek, 11 kwietnia 2017

Kokon niemowlęcy - Zrób to sama

Już niedługo na świat przyjdzie mój chrześniak. Postanowiłam uszyć coś dla najmniejszego i jego mamy. Postawiłam na kokon niemowlęcy, gdyż jest to gadżet obecnie polecany przez wiele mam.
Różnorodność kolorystyczna dostępnych kokonów jest ogromna a ceny zawrotne. Jeżeli mamy chwilę czasu, chęci i duuużo cierpliwości możemy taki kojec uszyć same. 


Dlaczego dużo cierpliwości?
Ukrywanie się przed kotem podczas wykrajania.
Wszywanie tasiemki prawie doprowadziło mnie do obłędu.
Przeciąganie sznurka w wąskim tunelu trwało... cały serial :)
Wypychanie rantu kokona kulką silikonową trwało... kolejny serial :)

Jednym słowem... dla cierpliwych i lubiących duże gabaryty szyciowe. Ja specjalizuje się w zabawkach więc takie projekty wybitnie mnie męczą. Co nie zmienia faktu, że jak już projekt gotowy, to jestem bardzo zadowolona :)

Oto zdjęcia. Niezawodny model - Tadeusz i jego nowa czapka :)
Na dole postu tutorial, który pomoże wam w samodzielnym uszyciu kokonu.







Pozdrawiam cieplutko dziewczyny, które zostały i obserwują bloga. Czekam na komentarze :) Może któraś z was korzystała z takiego kojca? Jak się sprawdzał?:)

środa, 15 marca 2017

Wybór pomadki na ślub i wesele

Moim odwiecznym problemem związanym z kolorówką jest wybór odpowiedniej pomadki, takiej która utrzymałaby się na ustach długo i nie ważyła podczas długotrwałego mówienia.

Zapewne przed ślubem wiele z Was boryka się z problemem jakim jest wybór szminki. Wiadomo makijażystka wykona piękny makijaż, piękne usta, które podczas ceremonii ślubnej i ceremonii życzeń po prostu znikną :D

Osobiście nie chciałam wydawać zbyt dużo na pomadkę, której później mogę nie używać. Pudrowy róż jakoś do mnie nie przemawiał. Przetestowałam kilka pomadek widocznych na zdjęciach. Finalnie w tym wspaniałym dniu była ze mną matowa pomadka w płynie Bourjois, Rouge Edition Velvet w kolorze – don’t pink off. Jednakże po testach poślubnych zdecydowałabym się na jej tańszy odpowiednik Longstay Liquid Matte Lipstick firmy Golden Rose. Wydaje mi się, że ta druga ma lepszą trwałość i ściera się równomierniej. 

Polecam również wypróbować farbkę do ust od Bell – niesamowicie długo się utrzymuje. Ale gama kolorystyczna jest uboga i nie wiem czy znalazło by się coś odpowiedniego na ślub. Niemniej warto wypróbować!

Jeszcze dwie moje ulubione pomadeczki czyli Revlon, Super Lustrous, która jest w mojej kosmetyczce od czasów liceum oraz Astor, Soft Sensation Lipcolor Butter. Obie nawilżające, dające efekt połysku. Przyznam się szczerze, że z Astorem miałam problemy z szybką aplikacją, gdyż zawsze wychodziła mi po za kontur ust. Revlon prowadził się świetnie :)


Wypróbujcie :)

wtorek, 28 lutego 2017

Wesoła Chmurka i Domek

Dzisiaj piękna pogoda, wiosenna. Od rana dom rozświetla słońce. Zima była wyjątkowo niesympatyczna. Smog. Mróz. Drogi oblodzone. Obite samochody. Rozładowane akumulatory. Kurtki. Czapki. A wiosna? Wiosna mobilizuje to porządków w domu, poukładania różnych rzeczy osobistych, sadzenia roślinek na tarasie, czy wycieczek. Czekacie na wiosnę tak jak ja?:)

Ostatnio przejrzałam zdjęcia moich zabawek i doszłam do wniosku, że więcej pluszaków szyłam w kolorystyce "chłopięcej". A gdzie dziewczęcy róż? Hmm no cóż... Chyba ta sytuacja złożyła się na dużą ilość chłopców w moim otoczeniu :D

Z okazji wiosny, dzisiaj coś różowego :)

Chmurka przytulasek i domek!








czwartek, 19 stycznia 2017

Marchewka sensoryczna

Kochane! Wreszcie mała reaktywacja. Oczywiście cisza na blogu nie oznacza, że nic szyciowo się nie dzieje. Dzieje się dzieje, tylko powolutku i tylko wtedy kiedy mam naprawdę ochotę. Tylko spokój w ulubionym zajęciu daje radość!

Dzisiaj marchewka sensoryczna. Dwie wersja. Pierwsza marchewka ma w środku piszczałkę, druga marchewka to płaski sensorek - szeleścik. Obie uszyte z uroczego pomarańczowego materiału MINKY. Marchewki wzbogaciłam w kilka wystających wstążeczek. 









backstage z Enzikiem w roli głównej :)

Jeżeli chcecie zobaczyć marchewkowe filmiki zapraszam na facebooka - wystarczy kliknąć


Pozdrawiam marchewkowo :)


piątek, 25 listopada 2016

Jak robić zakupy świąteczne i nie zwariować? :)

I oczywiście nie wyczyścić portfela do zera....



Już od listopada witryny sklepowe zapełniają się bombkami, choinkami, małymi mikołajkami, kubkami. Wszystko czerwone, błyszczące, przeurocze... jednym słowem ciężko się oprzeć. Szczególnie małym mikołajkom z dużym nosem bez oczu. A świeczki w kształcie reniferków? Również się przydadzą :)

Zakładam, że rok lub dwa temu każda z nas "popłynęła" i nakupiła gadżetów, o których już nie pamięta. Co zrobić by w tym roku kupować dekoracje z rozsądkiem i czerpać z tego radość? 

Oto kilka moich pomysłów:

1. Zorganizuj pudełko na wszystkie świąteczne przedmioty. Przejrzyj jakie rzeczy już posiadasz. Zakładam, że znajdziesz zapomniane aniołki czy reniferki na patyku. Zobacz jaki jest stan bombek i jakich brakuje. Sprawdź czy lampki działają czy nie potrzeba kupić nowych.

2. Jeżeli podczas przeglądu znajdziesz dekoracje, które już Ci się nie podobają pozbądź się ich. Nie wyrzucaj. Oddaj koleżance, której się spodobają. Dzięki temu zyskają nowe życie. A Ty więcej miejsca na nowe gadżety.

3. Przemyśl w jakiej kolorystyce będzie Twoja choinka. Takiej kolorystyki trzymaj się przy wyborze dekoracji w sklepie.

4. Wyznacz budżet na dekoracje. Np. "W tym roku przeznaczam 100zł na świąteczne dekoracje". Trzymaj się go, by nie kupić za wiele. 

5. Zrób coś sama. Z zebranych szyszek, starych bombek i świeczek, możesz własnoręcznie przygotować świąteczny stroik. Internet pęka w szwach od inspiracji.

6. Śledź świąteczne okazje w sklepach. Polecam tutaj obserwacje gazetek sklepów typu Pepco, Netto, Lidl, KiK itp. Aplikacja nazywa się Blix. Można ją pobrać w sklepie google play. Oczywiście za darmo. 
W tym roku udało mi się dopaść szary obrus w gwiazdki i poszewkę w tym samym stylu. 





Więcej świątecznych zdjęć pojawi się w następnych postach :) Powiem szczerze, że tym razem pogoda mi dopisała i zdjęcia się udały. Niektóre nie wymagały nawet obróbki. 
Szkoda tylko, że pasji fotografowania nie można oddać się w momencie kiedy całe dnie spędza się w pracy :( Ostatnio sporo chorowałam i byłam "uziemiona w domu", dzięki temu poczułam ogromną radość, kiedy o godzinie 10:00 mogłam wykonać te właśnie zdjęcia przy pięknym już prawie zimowym świetle. 

Moje drogie, a czy Wy też co roku przynosicie ze sklepu jakieś nowe świąteczne dekoracje?:)





wtorek, 8 listopada 2016

Edmund II - Pan Żaba

Tak jak obiecałam wracam z postem o Młodszym Bracie Edmunda. Edmund to żaba w stylu Tildy. Pierwszego Edmunda możecie obejrzeć tutaj => EDMUND - ŻABA
Zauważcie też, że logo NIAF NIAF zostało delikatnie odświeżone. Jak Wam się podoba? :)

Czas na zdjęcia:







Pozdrawiam was listopadowo! Zaglądajcie na bloga, może już niedługo wrócę z jakimś tematem świątecznym :)

czwartek, 3 listopada 2016

Sympatycznie by było gdyby kobieta miała też PASJĘ...

Dzisiaj króciutko o trudach kobiecości.
Podczas jednego z nielicznych damskich spotkań rozmawiałyśmy z koleżankami o codziennych trudach dzisiejszej kobiety. Przede wszystkim o tym, jak wiele się od nas wymaga. Normalne jest, że kobieta studiuje, uczy się, potem pracuje. Jeszcze bardziej normalne, że zajmuje się dziećmi, sprząta, kucharzy, zaopatruje dom w różne niezbędne przedmioty. Jest lekarzem, organizatorem, zarządcą, psychologiem, kierowcą i takie tam...

Sympatycznie by było gdyby kobieta miała też PASJĘ...

I w tym momencie posypała się lawina pytań do mojej skromnej osoby.

„Jak Ty znajdujesz czas na szycie? Pracujesz w dwóch miejscach. Dużo czasu spędzasz w komunikacji miejskiej... I jeszcze gotujesz!?.... Kiedyś rysowałam. Ale musiałam to wszystko rzucić, bo nie jestem w stanie nad tym wszystkim zapanować”

To wypowiedź znajomej pracującej pełnoetatowo. Powiem szczerze, że zrobiło mi się przykro. Bo wiele moich koleżanek i znajomych zrezygnowało ze swoich pasji na rzecz pracy i rodziny.

A ja? Jak to jest u mnie i jakim cudem NIAF NIAF jeszcze funkcjonuje?

Moje drogie... Już wiele razy wahałam się aby skończyć z szyciem, blogiem, sklepem internetowym, kontaktami. Po prostu nie miałam na to siły.
Spędzam ok. 3h dziennie na dojazdach do pracy. W połowie dnia przemieszczam się, czasami stresując się bardzo czy zdążę w wyznaczone miejsce. We wszystkim niezbędny jest mi samochód. Czasami zdarza się, że jedną ręką gotuje, drugą piorę, trzecią... Aaa nie mam trzeciej J
Mąż pracuje dużo. Więc naturalne jest, że wiele obowiązków przejęłam ja i tutaj wspominam mój kochany PAN SAMOCHODZIK. Pomaga mi w zakupach. Pomaga mi pojechać tam gdzie ciężko dojechać komunikacją. Nie czekam na męża. Po prostu jadę.

A kiedy szyje? Kiedy przygotowuje materiał na bloga? Kiedy zamawiam materiały? A kiedy znajduje czas na zdjęcia?

Wszystko to trwa bardzo długo. Jednego dnia wykrajam królika, drugiego zszywam. Zdarza się, że dopiero za tydzień powstaje nos. A czasami za dwa tygodnie ubranko.
To nie jest tak, że muszę uszyć od razu. Obecnie praktykuje szycie tylko wtedy kiedy mam na to ochotę. I siłę. Bo HOBBY ma nam dać radość, a nie generować wściekłość czy wzmagać zmęczenie.


Już niedługo na blogu pojawi się młodszy brat Edmunda. No właśnie... Pamiętacie Edmunda? 
Tutaj przypomnienie EDMUND - PAN ŻABA



sobota, 29 października 2016

Króliczka Maileg

Kochani! NIAF NIAF to przede wszystkim Tildowe króliczki. Już nie pamiętam ile ich uszyłam, ale było ich baaardzo dużo. Przede wszystkim ślubnych i tych spersonalizowanych dla dzieci. 

A co powiecie na króliczka Maileg? 

Króliczek Maileg jest dużo szczuplejszy od Tildowego i wywrócenie poszczególnych części jego ciałka jest wyzwaniem... dla cierpliwych. 

Przedstawiam wam dzisiaj uroczą Króliczkę Maileg - zwaną Murzynką. Powiem szczerze, że zrobienie zdjęć czekoladowego króliczka i to jeszcze jesienią jest ogromnym wyzwaniem, dlatego nie jestem do końca zadowolona z tej sesji :)










sobota, 8 października 2016

Pierniczki Handmade - Podziękowania dla gości weselnych

Obecnie każda impreza weselna wzbogacona jest o tzw. podziękowania dla gości. Podziękowania dla gości to najczęściej drobne prezenty w postaci słodkości, gipsowych aniołków, magnesów ze zdjęciem młodej pary lub mini buteleczki z syropami lub nalewkami. 

Koszty takich prezentów wcale nie są małe. Dla przykładu impreza stuosobowa wymaga 100 sztuk buteleczek lub aniołków. Średnio koszt jednej sztuki gadżetu wynosi 4 zł. 

100 x 4 = 400 zł. Czy to dużo? Zakładając, że musimy zadbać jeszcze o papeterię ślubną (zaproszenia, winietki, karty rozkładu stołów, winietki, księgę gości) i inne gadżety "dla oka" koszty robią się przeogromne. 

Jest na to recepta. Zróbcie coś sami od serca!  Trochę wysiłku nikomu nie zaszkodziło, a ciężka praca się opłaca :) Zwłaszcza, że dostaniecie od gości prezenty.

Długo myślałam jaki gadżet ma się znaleźć przy talerzyku gości. Musiało to być coś, co nie zostanie wyrzucone, porzucone lub schowane. Nie wiem czy każdy gość z chęcią ozdobi swoją lodówkę magnesem z obliczem zacnej pary młodej? :D Ja osobiście taki magnes bym schowała.

Padło na coś co się zje i zapomni, że było. A nawet jak ktoś nie zje, to odda komuś kto zje :) Postanowiliśmy upiec pierniczki i opakować własnymi siłami :) Pierniczki zostały spersonalizowane grawerem naszych imion. Pomysł był już przetestowany przez moją koleżankę, która piekła bardzo duże pierniczki z napisem "dziękujemy". Wyobraźcie sobie jak duże musiały być i ile pracy w nie włożyła!

Oto fotorelacja z dnia w którym powstawały pierniczki:









 Przepis na pierniczki:

125 g masła lub margaryny
500 g mąki
200 g cukru pudru (ja osobiście tą ilość ograniczyłam do 100 g - wcześniej robiłam próbny wypiek czy taka ilość cukru spełni swoją funkcję)
200 g miodu
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
20 g przyprawy do piernika
2 łyżki kakao (u mnie 3)





poniedziałek, 19 września 2016

Króliczki - wersja dla chłopca i dla dziewczynki


Czy już czujecie jesienne powietrze? Jeżeli tak to chyba czas na porządki jesienne! Dużo osób traci jesienią motywację do wszystkiego. A może by tak odświeżyć mieszkanie? Albo przejrzeć garderobę? Do tego drugiego zachęcam bardzo bardzo, ponieważ sama osobiście często zapominam o niektórych ubraniach, niektórych szkoda mi wyrzucić, co skutkuje zaleganiem w szafie przez kolejne lata...
W jedynym z pudeł odnalazły się "ciałka" króliczków, w wolnej wyczekanej cudownej chwili doszyłam im ubranka :) I oto tak powstała Królisia i Królik - para idealna :)

Króliczki dostępne na http://niafniaf.art-madam.pl/.